DEVILISH IMPRESSIONS
"Diabolicanos: Act III Armageddon "
Na początku tego roku recenzowałem ja sobie pierwszą płytę Devilish Impressions i zastanawiałem się wtedy dla kogo wydadzą drugą płytę. No i już wiem, znowu dla Conquer Records. Dostałem ja, proszę Was, promo z naszej drugiej ojczyzny, czyli z Anglii i opiszę co mi sie nasunęło podczas słuchania. Taki fajny jestem.
Nie będę ukrywał już pierwsza płyta Quazarre'a & spółki mi się spodobała. Nie spodziewałem się, że nagle zmienią o 180% podejście do muzyki i zaczną plumkać smutny gothic metal. Nie dalej ciupią ten swój Avant-Garde Black/Death Metal może z trochę mniejszą ilością klawiszy. A może po prostu bardziej schowanymi za gitarami. Ilość pomysłów zaprezentowanych tutaj przez trzech głównych kompozytorów, czyli Quazarre, Armers, Starash( z naciskiem na pierwszych dwóch) przyprawia słuchacza na początku o ból głowy. Po pierwszym przesłuchaniu, zostają w głowie pojedyńcze riffy, szczątki utworów. Powiecie: bez sensu, to ma kopać od razu. Jasne i kopie. Do tego już po pierwszym razie, masz ochotę na następny i następny. To tak, wybaczcie banalne porównanie, jak z seksem. Im dalej, tym ciekawiej. Ciekawi mnie również w jakim stanie psychicznym byli muzycy, kiedy tworzyli utwór numer "The Word Was Made Flesh". Piękny, mocno poschizowany początek z jękami i ten mocny riff przy przyśpieszeniu. Szacun moi drodzy.A potem jęki, schizowa muzyka po raz drugi, czyli utwór numer 10. Cudo. Nie będę szukał, dla tych którzy nie znają pierwszej płyty, porównań Devilish Impressions do innych zespołów. Poszukajcie sobie tej recenzji w ChV sami, albo po prostu posłuchajcie płyty. Według mnie "Diabolicanos..." urywa jaja. Ma w sobie klimat, ma w sobie piekło, ma w sobie to coś za co kocham takie granie. Ta płyta powinna być sprzedana z nalepką :"Pozostawia ślad na psychice" i dopisek "Obowiązkowy zakup". Jakoś tak bez sensu, bo album ten właściwie nie ma słabych punktów, no może mniej czystych wokali jest, niż na poprzedniej, ale jakby się tak zastanowić, to czy to akurat minus? A to już dla mojej złej duszy recenzenta policzek. Ale ja się zemszczę przy wywiadzie
Jeszcze na koniec trochę miodu. Umieściłem na forum ten album w pierwszej piątce najlepszych albumów polskich tego roku. Bo taka jest prawda. Nie przebili dla mnie Rootwater np. ale to inne granie. Natomiast czekam na trzecią płytę Devilish Impressions, zobaczmy jak pani i panowie obejdą syndrom trzeciej płyty. To ten tego, ja sobie włącze jeszcze raz...
Ef